Rozpoczynamy nowy rok z Maryją — Świętą Bożą Rodzicielką. To nie jest przypadek. Kościół jakby mówi nam: jeśli chcesz dobrze zacząć nowy rok, popatrz na Maryję. Ona jest pierwszą, która przyjęła Boga, pierwszą, która pozwoliła, by Jego obecność przemieniła Jej życie. I dlatego może być dla nas przewodniczką na drogach, które dopiero się przed nami otwierają.

Dzisiejsza Ewangelia mówi, że Maryja „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. To zdanie jest jak okno, przez które możemy zajrzeć w Jej wnętrze. Maryja nie miała życia wolnego od trudności. Od początku doświadczała niepewności: niezwykłe zwiastowanie, podróż do Betlejem, narodziny w ubóstwie, ucieczka do Egiptu. A jednak w tym wszystkim była obecna przed Bogiem — nie uciekając, nie buntując się, ale rozważając. To znaczy: szukając sensu, pytając Boga, trwając przy Nim.

Maryja — kobieta, która ufa

W Maryi uderza jedno: Ona nie próbuje mieć wszystkiego pod kontrolą. Nie musi wszystkiego rozumieć, by zaufać. Nie musi widzieć całej drogi, by zrobić pierwszy krok. Jej serce jest otwarte, a otwarte serce to takie, które pozwala Bogu działać.

Wchodząc w nowy rok, wielu z nas ma swoje plany, postanowienia, oczekiwania. I dobrze. Ale Maryja uczy nas, że najważniejsze jest nie to, co my zaplanujemy, ale to, czy pozwolimy Bogu wejść w nasze plany. Bo tylko On widzi całość. Tylko On zna drogę, którą naprawdę powinniśmy iść.

Wyobraźmy sobie małe dziecko, które idzie z rodzicem przez zatłoczone miejsce. Dla dziecka wszystko jest nowe, głośne, nieprzewidywalne. Ale ono nie panikuje, bo trzyma mocno dłoń mamy czy taty. Nie musi wiedzieć, dokąd idą. Wystarczy, że wie, z kim idzie.

Tak samo jest z nami. Nie wiemy, co przyniesie nowy rok. Nie wiemy, jakie wydarzenia nas spotkają, jakie decyzje będziemy musieli podjąć, jakie trudności staną na naszej drodze. Ale wiemy jedno: nie idziemy sami. Maryja pokazuje nam, że najważniejsze jest trzymać się Boga — nawet jeśli droga jest niejasna.

Co możemy zrobić w tym roku?

Może warto dziś postawić sobie jedno proste, ale bardzo konkretne pytanie:
Co w tym roku chcę bardziej powierzyć Bogu?

– Może jakąś relację, która jest trudna.
– Może lęk o zdrowie.
– Może decyzję, którą odkładam od miesięcy.
– Może codzienny niepokój, który odbiera mi radość.

Maryja uczy nas, że serce, które rozważa, to serce, które nie zamyka się w lęku, ale otwiera się na Boga. A kiedy człowiek otwiera się na Boga, wtedy zaczyna doświadczać pokoju — nie jako braku problemów, ale jako pewności, że jest Ktoś, kto prowadzi.

W pierwszym czytaniu słyszymy dziś słowa błogosławieństwa:
„Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą”.
To nie jest życzenie. To jest obietnica. Bóg chce być blisko. Chce rozświetlać nasze życie. Chce prowadzić nas przez każdy dzień nowego roku.

Dlatego dziś, wpatrzeni w Maryję, prośmy o Jej wstawiennictwo. Niech Ona, Matka Boga i Matka nasza, uczy nas zaufania, uczy nas pokoju, uczy nas patrzeć na życie tak, jak patrzyła Ona — z sercem otwartym na Boga