To miejsce nie trafiło na pierwsze strony przewodników, a jednak potrafi zachwycić bardziej niż najbardziej znane atrakcje. Tak właśnie jest z gruzińskim Pamukkale — niezwykłą formacją tufowych tarasów, ukrytą w wąwozie Abano, niedaleko Achalciche i uzdrowiska Abano Tskaltubo.

To miejsce wygląda tak, jakby natura postanowiła namalować własny obraz: warstwy białych i złotawych osadów, spływające po skałach wody mineralne i cisza, którą przerywa jedynie szum strumienia.

Pierwsze spotkanie: jakby czas zwolnił

Kiedy stanąłem przed tarasami, miałem wrażenie, że patrzę na coś nie z tej ziemi. Skały układają się w miękkie, niemal bawełniane kształty, a woda spływa po nich cienkimi strużkami, zostawiając po sobie kolejne warstwy minerałów.

Nie ma tu tłumów, nie ma straganów, nie ma hałasu. Jest tylko natura — surowa, piękna i nieco tajemnicza.

To właśnie ta cisza sprawia, że człowiek zaczyna słyszeć więcej: własne myśli, bicie serca, a może nawet delikatny szept Boga, który w takich miejscach zdaje się mówić wyraźniej.

Skąd wzięły się „gruzińskie Pamukkale”?

Choć wyglądają jak tureckie Pamukkale, powstały inaczej.
Tutaj nie ma gorących źródeł — są za to mineralne wody bogate w wapń i siarkę, które przez setki lat osadzały na skałach kolejne warstwy tufów.

Efekt? Naturalne tarasy, półki i nacieki, które w słońcu przybierają barwy od bieli po złoto i rdzawy pomarańcz. To miejsce jest jak żywa lekcja geologii — ale przede wszystkim jak poezja pisana wodą.

Miejsce, które sprzyja refleksji

Stojąc na skraju tarasów, pomyślałem o tym, jak natura potrafi tworzyć rzeczy piękniejsze niż najwspanialsze dzieła architektów.
Warstwa po warstwie, kropla po kropli — cierpliwie, bez pośpiechu.

To dobra lekcja dla nas, ludzi żyjących w świecie natychmiastowości.
Może warto czasem pozwolić sobie na proces, na dojrzewanie, na powolne budowanie tego, co ważne? W takich miejscach łatwiej to zrozumieć.

„Gruzińskie Pamukkale” to miejsce, które nie krzyczy, nie narzuca się, nie walczy o uwagę.
A jednak zostaje w pamięci na długo — jak delikatny ślad światła na wodzie.

Jeśli szukasz Gruzji mniej oczywistej, bardziej intymnej i pełnej naturalnego piękna, to właśnie tutaj warto zboczyć z głównej drogi. Ja nie żałuje…