Z Moczydeł, przez Dowspudę i Dolinę Rospudy do Uroczysko „Święte Miejsce”

Moczydły – wieś w Polsce położona w województwie podlaskim, w powiecie suwalskim, w gminie Raczki. Wieś magnacka położona była w końcu XVIII wieku w powiecie grodzieńskim województwa trockiego[3]. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa suwalskiego.

Dolina rzeki Rospudy – znajduje się w zachodniej części Puszczy Augustowskiej. Ten jeden z najcenniejszych kompleksów torfowiskowych w Polsce, jak do tej pory nie został objęty ochroną obszarową (oprócz włączenia w granice obszaru chronionego krajobrazu). Jest to miejsce występowania licznych rzadkich i chronionych gatunków roślin, a także cenna ostoja zwierząt. Przyrodnicza wartość wynika przede wszystkim z rozległości doliny oraz braku jakiejkolwiek ingerencji ze strony człowieka w jej stosunki wodne. Nienaruszony układ hydrologiczny warunkuje istnienie zanikających bądź już zanikłych gdzie indziej unikatowych siedlisk oraz związanych z nimi gatunków roślin i zwierząt.

Dowspuda – Pałac Ludwika Paca warto odwiedzić przy okazji. Będąc niedaleko poświęćmy kilkanaście minut temu zabytkowi. Więcej nie trzeba – wspomniane kilkanaście minut pozwolą westchnąć nad losem pałacu Paca.

Wszystko zaczęło się w 1820 roku, kiedy to Ludwik Michał Pac rozpoczął budowę pałacu. Fundusze zdobył walcząc u boku Napoleona, gdzie w jego armii był generałem. Budowę ukończono w 1823 roku. Stare pisma głoszą, iż była to budowa opływająca w luksusy. Podobno nawet w stajni miały być wyłożone najdroższe marmury i kryształowe lustra. Z uwagi na fakt, iż Pac był osobą bardzo zasłużoną w swoich czasach, bardzo szybko powstało powiedzenie: „Wart Pac pałaca, a pałac Paca”.

Niestety hrabia Pac nie władał tutaj zbyt długo, gdyż już w 1830 roku władze carskie skonfiskowały dobra dowspudzkie. Była to kara wymierzona przez cara za udział Paca w powstaniu listopadowym. Pałac Paca przechodził wówczas z rąk do rąk, ale nikt nie potrafił o niego należycie zadbać. W ten sposób niszczejąc trafił do ostatniego dzierżawcy, który postanowił pałac w Dowspudzie rozebrać i odsprzedać cegły i materiał z przeznaczeniem pod budowę koszar w Suwałkach.

Dzisiaj z ruin zostało niewiele. Z braku funduszy niestety nie ma projektu odbudowy, a to co dała Unia Europejska wykorzystano na renowację parku wokół tego miejsca. Utworzono ścieżkę poznawczą „Park w Dowspudzie – natura i historia”, którą każdy może przejść się, by pospacerować.

Święte Miejsce – znajduje się nad brzegiem rzeki Rospudy obok rzeczki Jałówki i Jeziora Jałowego. Znajduje się tu postawiona w ogrodzeniu kapliczka z 1990 r. i kilka drewnianych i kamiennych krzyży, a także duży drewniany świątek. 

Na jednym z drewnianych krzyży – zwracającym uwagę swym wyglądem – przybita jest miedziana tabliczka z tekstem księdza Antoniego Kochańskiego, nieżyjącego proboszcza parafii Janówka. Informuje ona o tym, iż krzyż ten został wystawiony przez Jaćwingów z drużyny Skomęta po przyjęciu przez nich chrztu w 1283 roku, przed udaniem się do Samlandii. Krzyż, podobno palony i niszczony przez pogan, cudownie ocalał i przez nawróconych wrogów został ponownie postawiony.Miejsce to otacza nimb tajemniczości i niezwykłości. Opowiada się od dawna o cudach, które objawiły się tutaj za sprawą Najświętszej Marii Panny. Pierwszy cud miał zdarzyć się za czasów Jaćwingów, kiedy to krzyż wrzucony do wody, zamiast spłynąć w dół – powrócił do tego samego miejsca. Drugi cud nastąpił gdy otoczonych przez Tatarów ludzi uratowała Matka Boża, okrywając ich niewidzialnym płaszczem. Niekiedy to niezwykłe wydarzenie przenosi się na czasy powstania styczniowego.

W rzeczy samej uroczysko jest najprawdopodobniej usytowane na miejscu dawnego cmentarza cerkiewki wystawionej przez Bohdana Hrynkowicza Wołłowicza, po przyjęciu nadania puszczy – około 1514 roku. Patronował jej św. Jan Chrziciel – stąd w okolicy tak wiele nazw związanych z imieniem Jana. Miejscowa ludność od dawien dawna zbierała się w tym miejscu w dniu 24 czerwca. Modliła się, zjadała rytualny posiłek, obmywała w pobliskiej rzeczce Jałówce, składała pod krzyżami ofiary – pieniądze i żywność oraz zawiązywała na nich ozdobne ręczniki. Jak wyjaśniają etnografowie, obrzedy te charakterystyczne są dla prawosławnego święta Jordana. Podobne zachowania są spotykane na Mińszczyźnie, skąd prawdopodobnie wywodziła się część ludności. Dziś święto jest oficjalnie usankcjonowane przez miejscowego proboszcza.